Rozważania na Gorzkich Żalach - część V Drukuj Email
Rozważania na Gorzkich Żalach część V, 3.04.2017 r.

Wstęp:

W drugiej części Gorzkich Żali przypatrujemy się Panu Jezusowi, który staje się ofiarą niesprawiedliwego sądu, doświadcza dodatkowego cierpienia przy biczowaniu i jest wyszydzony przy koronowaniu cierniem. Jedna z pieśni wielkopostnych wkłada w usta Zbawiciela słowa: Ludu mój, ludu, cóżem ci uczynił? Niech to nabożeństwo będzie dla nas okazją, by wynagrodzić Panu Jezusowi za zło, które jest konsekwencją odrzucenia miłości Boga, Jego praw i przykazań. Prośmy także o umiejętność rozpoznawania woli Bożej i wytrwałe jej pełnienie w naszym życiu.

Kazanie:

W ubiegłym tygodniu koncentrowaliśmy się na modlitwie, w której możemy zjednoczyć się z Bogiem w miłości. Łączność z Nim winna także trwać podczas wykonywania naszych obowiązków.

Czego Chrystus oczekuje od każdego z nas? Tego, byśmy stali się świadkami Jego miłości. Św. Franciszek Salezy kładzie nacisk na to, by każdy świadczył o tej miłości tam, gdzie się znajduje, jakiekolwiek byłoby jego życiowe powołanie. Bóg oczekuje, że będziemy realizować Jego plany wobec ludzkości, że wniesiemy do naszego otoczenia sprawiedliwość, pokój i radość. Aby być prawdziwym świadkiem Chrystusa, najpierw należy rozpoznać Jego wolę, a następnie ją wypełniać. Jest to praca wymagająca wysiłku podejmowanego z miłości, ponieważ nasze pragnienia nie są Jego pragnieniami i trzeba, byśmy dostosowali nasze życie do woli Bożej.

Św. Franciszek pisze o tym tak: żyć pośród świata w tym śmiertelnym życiu na przekór wszystkim zasadom i poglądom świata i płynąc przeciw prądowi przez ustawiczne zaparcie się siebie, wyrzeczenie i zapomnienie o sobie - znaczy nie żyć życiem ludzkim, lecz nadludzkim, żyć nie w sobie, lecz poza sobą i ponad sobą. Skoro zaś nikt nie zdoła w ten sposób przerosnąć samego siebie, jeśli go nie pociągnie Ojciec Przedwieczny (por. J 6, 44), stąd takie życie musi być nieustannym zachwyceniem, nieprzerwaną ekstazą czynu i działania (TMB VII, 6 - str. 377-378).

Miłość do Boga polega na szukaniu zjednoczenia z Nim w pełnieniu Jego woli. Prawdziwa miłość (…) stara się zawsze tym podobać, w których sobie upodobała. Stąd powstaje wzajemne uzgodnienie woli kochających, które sprawia, że stajemy się takimi jak ci, których kochamy (TMB VIII, 1 - str. 412). Tymi słowy św. Franciszek wyraził prawdę, że „kto z kim przestaje, takim się staje”. A skoro Bóg chce naszego zbawienia gorącym pragnieniem, przeto i my powinnyśmy go nieustannie pragnąć, idąc za Jego pragnieniem. (…) Nasza wola powinna chcieć tego, czego Bóg chce, a skoro wola Boża daje nam środki do zbawienia, powinniśmy je przyjmować (TMB VIII, 4 – str. 420).

Wola Boża jest nam oznajmiana w różny sposób: przez przykazania, przez rady oraz przez natchnienia.

             Bóg objawia nam swoją wolę przede wszystkim przez przykazania. Nie należy się nad nimi zbyt długo zastanawiać, lecz po prostu je spełniać. Dla wzbudzenia w sobie świętej i zbawiennej miłości przykazań należy wpatrywać się w ich przedziwne piękno (TMB VIII,5 – str.422). Obowiązują one każdego chrześcijanina i we wszystkich okolicznościach jego życia. Kto z prawdziwej miłości ku Bogu strzeże jednego przykazania, gotów jest – gdy nadarzy się sposobność – okazać posłuszeństwo wszystkim innym przykazaniom. (TMB VIII, 9 – str. 436)

             Inną formą czynienia tego, co się Panu Bogu podoba jest słuchanie Jego rad. Bóg nie wymaga, aby każdy człowiek stosował się do wszystkich rad, lecz tylko do tych, które są dla niego odpowiednie, w zależności od czasu, okoliczności i sił – według wymagania miłości. Nie wszyscy więc mogą, a nawet nie powinni stosować się zawsze do wszystkich rad; zostały one bowiem dane ze względu na miłość; ona też jedna stanowi miarę i zasady ich zastosowania. (TMB VIII, 6 – str. 427)

            Natchnienie według św. Franciszka Salezego jest promieniem wnoszącym do serc naszych gorącą światłość, która pozwala nam dostrzec dobro i zagrzewa nas do dążenia ku niemu. (…) Bez światła natchnień dusze nasze byłyby życiem leniwym, bezwładnym i ospałym, ale gdy padną na nie Boskie promienie natchnienia, czujemy, jak przenika nas światło niosące ożywcze ciepło, światło, które oświeca rozum, budzi i ożywia wolę, tchnie w nią siłę pragnienia i wykonywania dobra, które wiedzie do wiecznego zbawienia (TMB VIII, 10 - str. 438). Gdy nie wiemy, co nam wypada czynić, a brak nam jakiejkolwiek ludzkiej pomocy, wówczas Bóg darzy nas natchnieniem. Jeśli z pokorą będziemy Mu ulegli, nie dopuści, abyśmy pobłądzili (zob. TMB VIII, 10 - str. 440).

            Otwierajmy się zatem na Ducha Św., módlmy się częściej do Niego, prosząc o Jego natchnienia, choćby tymi słowami: O Stworzycielu Duchu przyjdź (…), światłem rozjaśnij naszą myśl, w serca nam miłość świętą wlej i wątłą słabość naszych ciał pokrzep stałością mocy swej! albo jeszcze krócej: Duchu Jezusa, przyjdź i napełnij nasze serca swoją obecnością!

 

Z archiwum

slajd04.jpg
Stałe Msze św. w kościele Wizytek
w niedzielę
  • 7:30, 9, 10, 11, 12, 17
w dni powszednie
  • 7, 8, 17

Szukaj

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 28 gości 
Odsłon : 190757